Kiedys jak bylam piekna,mloda i glupia (dzis juz tylko glupia pozostalo,hihi) a Sara moja miala gdzies tyle lat co dzis Zuzia,paralam sie szyciem ubranek dla lalek.Nie w jakims tam celach zarobkowych ,ino tak aby dziecku radosc sprawic.Moze tez po trochu aby samej do lat dziecinstwa wrocic kiedy to pasjami przebieralam swoje kukly.Mniejsza o motywy.Ubranka powstawaly dosc czesto i gesto a czesc z nich zachowala sie jeszcze i teraz Zuzka z Jakubem z nich korzystaja.
Oto mocno sfatygowana lala w sukieneczce i czapusi mego pomyslu i szycia
Ubranko deczko przywielke ,ale nie na ta lalke bylo szyte i "z podpisem" na karczku wykonanym przez licho wie ktora z moich pociech.Do kompletu byly jeszcze buciki,ale albo sie zagubily albo gdzes sie walaja w zabawkach.Szperac mi sie nie chce ale przy okazji dzieciecych zabaw bede pokazywac co mi sie kiedys udalo storzyc.
Na komentarze odpowiem jak sie obrobie z robota w pracy.Narobilam kilka wpisow roboczych i teraz je tylko edytuje na biegu.Juz nie wiem nawet jak sie nazywam...padam na ryj